Jak urządzić wnętrza w stylu industrialnym bez popadania w chłód
Autres actions
Kiedy pierwszy raz stanęłam w pustym mieszkaniu w bloku, poczułam euforię, a zaraz potem lekkie przerażenie. Te 45 metrów kwadratowych miało pomieścić salon, sypialnię, jadalnię i miejsce do pracy. Z jednej strony marzyłam o przestronnym salonie z kanapą, na której moglibyśmy spać goście. Z drugiej – wiedziałam, że brakuje mi miejsca na przechowywanie pościeli, koców i sezonowych ubrań. Zaczęłam szukać rozwiązań, które nie zmienią mojego mieszkania w magazyn. I tu pojawił się pomysł na lozko z pojemnikiem na posciel. To było pierwsze, co kupiłam – duże, 160x200 cm, z solidnym stelażem listwowym i pojemnym schowkiem pod spodem. Nagle problem zniknął – wszystkie kołdry i poduszki znalazły swoje miejsce. Resztę mebli dobierałam tak, żeby miały podwójne funkcje. To był klucz do sukcesu w aranżacji wnętrz w bloku, gdzie każdy centymetr jest na wagę złota.
Ostatnim elementem, który ułatwił mi życie, było dodanie małej ławeczki przed szafą. Nie tylko służy do siedzenia podczas zakładania butów, ale też pełni funkcję dodatkowego schowka – w środku trzymam zapasowe koce i poduszki dekoracyjne. Gdy przychodzą goście i śpią na kanapie z funkcją spania, wystarczy, że sięgnę do środka i mam wszystko pod ręką. Wcześniej musiałam biegać do przedpokoju po dodatkową poduszkę, a teraz mam ją tuż obok. Szafa do garderoby stała się centrum dowodzenia mojego mieszkania – wszystko, czego potrzebuję na co dzień, mam w zasięgu ręki. I choć metraż jest mały, to dzięki przemyślanym rozwiązaniom czuję, że mam przestrzeń zorganizowaną lepiej niż niejedno większe mieszkanie.
Przedpokój w bloku jest często wąski i ciemny, a ja chciałam, żeby był funkcjonalny, a nie tylko korytarzem. Zamiast standardowej szafy, która zajęłaby pół metra głębokości, postawiłam na wieszak ścienny z półką na buty i haczykami na kurtki. Pod spodem wsunęłam niską ławkę z pojemnikiem na czapki i szaliki – to kolejny schowek, który uratował mnie przed bałaganem. Lustro na całej długości jednej ściany optycznie poszerza przestrzeń, a przy okazji mogę się w nim przejrzeć przed wyjściem. Wieszaki wybrałam w kolorze mosiądzu – pasują do tapicerki welurowej w salonie i tworzą spójną całość. Na podłodze położyłam wycieraczkę z gumy, która łatwo się czyści i nie wciąga brudu do środka. W przedpokoju przechowuję też odkurzacz i deskę do prasowania – wiszą na haczykach za drzwiami, więc nie rzucają się w oczy. Każdy metr w bloku musi pracować na dwa etaty.
Ostatnim elementem mojej układanki był kącik do pracy. W salonie, przy oknie, postawiłam wąski blat na nóżkach – ma 40 cm głębokości, więc nie zabiera dużo miejsca. Krzesło wybrałam składane, które chowam pod biurkiem, gdy nie jest potrzebne. Na ścianie powiesiłam tablicę korkową na notatki i listę zadań. Kable od komputera ukryłam w plastikowym tunelu przyklejonym do nogi biurka. Kiedyś myślałam, że w bloku nie da się mieć wygodnego miejsca do pracy, ale wystarczyło poukładać wszystko w pionie i wykorzystać kąty. Każdy metr w aranżacji wnętrz w bloku to szansa, żeby wymyślić coś nowego. Ja nauczyłam się, że nie chodzi o to, żeby mieć dużo, tylko żeby mieć dobrze dobrane rzeczy, które służą na co dzień. Moje mieszkanie nie jest idealne, ale działa – goście śpią na wygodnej kanapie, pościel znika w łóżku, a ja mam miejsce na pracę i odpoczynek. I to wystarczy.
Sypialnia w stylu industrialnym często bywa pomijana, a szkoda. Zainwestowałam w łóżko z pojemnikiem na pościel z czarnej stali, które wizualnie unosi się nad podłogą na cienkich nóżkach. Nad wezgłowiem powiesiłam duże lustro w starej, dębowej ramie – optycznie powiększa przestrzeń i odbija światło z okna. Zamiast szafy – otwarty wieszak z rur miedzianych, na którym wiszą tylko wybrane ubrania. Reszta ląduje w pojemniku pod łóżkiem. To uczy selekcji i porządku, a przy okazji tworzy wystrój, który oddycha.
Łazienka to chyba najtrudniejsze pomieszczenie w każdym bloku. Moja ma 3,5 metra kwadratowego, a ja zmieściłam w niej pralkę, umywalkę z szafką, wc i kabinę prysznicową 80x80. Kluczem była szafka wisząca nad sedesem – wąska, ale głęboka na 30 cm, która pomieści ręczniki, zapas papieru i kosmetyki. Prysznic zamknęłam w przezroczystej kabinie, która nie przytłacza optycznie. Nad umywalką powiesiłam lustro z wbudowanym oświetleniem LED – to oszczędza miejsce na półkach, bo nie muszę stawiać lampki. Na podłodze położyłam płytki imitujące drewno – są ciepłe w dotyku i łatwe do utrzymania w czystości. W szafce pod umywalką znalazłam miejsce na wiadro i środki czystości, ale tylko dlatego, że wybrałam model z dwoma półkami. W łazience nie ma miejsca na nic zbędnego – wszystko musi być zaplanowane co do milimetra. A ja i tak co miesiąc przesuwam kosmetyki, szukając lepszej organizacji.